
Spłacone 12 rat kredytu - 1 rok za nami.
Bilans: nowe okna, nowa instalacja elektryczna, nowe wyzwania.
Mnóstwo pytań.
W związku z różnymi dziwnymi historiami osobistymi - dopiero teraz zakończone. Kuchnia (wiem, wiem, nie widać na zdjęciach) zyskała BIAŁY kolor. Przedpokój także robi całkiem inne wrażenie na wchodzących.
Po zdjęciu wiszącej szafki ukazał się w całej jadowitości oryginalny kolor kuchni poprzedniego właściciela...
Próba zamalowania ściany za kuchenką - jakiś cudowny wynalazek zmywalny, ale kompletnie nieużyteczny.
Szafki wylądowały na naszym jakże szerokim przedpokoju, przez co mamy po kilka siniaków więcej w związku z przeciskaniem się.
Reszki super farby widać także koło okna.
Przedpokój z ekskluzywnym vintydżowym stolikiem :)
Cały bajzel kuchenny wylądował tymczasowo WSZĘDZIE.
Po zamalowywaniu farbą do zacieków Nobilesa sufit w kuchni wygląda lepiej, ale nadal cholerstwo przebija.
Udało się przestawić lodówę! Wreszcie jest więcej światła i dokładnie w połowie nie tworzy się najwęższy punkt komunikacyjny.
Jak widać pod koniec dnia ściany już w białym kolorze (w zachodzącym słońcu są żółte znowu...).
Szafki stojące i wiszące postawione jedne na drugich - okazuje się, że to chyba będzie najlepsze rozwiązanie.
Od początku mamy "współlokatorów". Nie powiem, ile już gniazd i zawartości wylądowało w koszu... 4 sztuki gołębiowe baaaardzo upodobały sobie nasz balkon. Po zamontowaniu zasieków trochę lepiej jest, aczkolwiek ukochanym miejscem gruchania jest balkon, bardzio zaciszny jak widać (i niestety słychać).
Takie widoki to w sumie codzienność:
Kuchnia miesiąc temu: totalny bałagan, wszystko na wierzchu, bo w sumie półek i szafek brak, a to co jest - nadaje się na wyrzucenie. Po umyciu nadawać się będzie do wiszenia :)
Nowy nabytek, czyli kuchenka gazowo-elektryczna Mastercook - już po zainstalowaniu i jak widać po śladach - po użyciu.
2009.12.20
Katastrofa przy wyprowadzce. 4 pudła uległy naporowi zawartości. Jeszcze w starym mieszkaniu :)
2010.01.20Zawartość pudeł w workach, czeka na zużytkowanie.